Siemanko, ekipa!
Dzisiaj wjeżdża do nas temat, który może się wydawać z początku trochę odjechany, ale serio, Jezus ma dla nas spoko przesłanie. Chodzi o życie po życiu, o to, co się dzieje po śmierci i o to, że niebo to nie jest jakaś dziwna kopia ziemskich schematów. Jezus ogarnia temat zmartwychwstania i pokazuje, że Bóg to nie jakiś dziadek z brodą, który liczy nam grzeszki, ale jest Bogiem żywych, takim, który ogarnia wszystko i ma moc, żeby nas wskrzesić do zupełnie nowego, kozackiego życia. Totalnie zmienia perspektywę, co nie?
Ewangelia o życiu po życiu
Przyszli kiedyś do Jezusa tacy goście, Saduceusze. Oni mieli taką jazdę, że zmartwychwstania w ogóle nie ma. I pytają Jezusa na serio, żeby Go podpuścić: „Nauczycielu, Mojżesz nam kiedyś tak ogarnął, że jak umrze facet i zostawi żonę bez dzieciaków, to jego brat musi ją wziąć za żonę i ogarnąć potomstwo dla brata, żeby ród nie zaginął”.
„No to słuchaj,” mówią, „było sobie siedmiu braci. Pierwszy wziął ślub, ale umarł i nie miał potomstwa. Drugi ją pojął za żonę, i też zszedł bez dzieci. Tak samo trzeci. I tak wszyscy siedmiu. Żaden z nich nie zostawił potomstwa. Na koniec po nich wszystkich umarła ta kobieta”.
„No i teraz pytanie z grubej rury: przy zmartwychwstaniu, jak już wszyscy wstaną, którego z nich będzie żoną? Bo przecież siedmiu miało ją za żonę!”
Jezus im na to: „Czy wy nie jesteście w błędzie właśnie dlatego, że nie łapiecie Pisma ani Bożej mocy? Bo jak już ludzie zmartwychwstaną, to nie będą ani brać ślubów, ani za mąż wychodzić, ale będą jak anioły w niebie. A co do tego, że umarli w ogóle zmartwychwstaną, to nie czytaliście w księdze Mojżesza, tam gdzie jest mowa o krzewie, jak Bóg powiedział do niego: «Ja jestem Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba»? On nie jest Bogiem umarłych, ale żywych. Wy jesteście w totalnym błędzie”.
Gadka na dziś
No to co, ziomki, słyszeliście? Jezus dzisiaj konkretnie zaoruje tych Saduceuszy, którzy myśleli, że są tacy ogarnięci i wiedzą wszystko najlepiej. Chcieli Go sprawdzić, podpuścić, a On im wyjeżdża z taką ripostą, że aż ziemia się zatrzęsła. Oni kombinowali, jak to będzie po śmierci, według swoich ziemskich schematów, a Jezus im mówi: ej, wyluzujcie, tam będzie zupełnie inna bajka!
To jest mega ważne przesłanie dla nas, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy tyle osób ma "delulu" – czyli totalnie odjechane pomysły na życie i wiarę. Myślimy, że wszystko musi być po naszemu, że jak czegoś nie ogarniamy, to to nie istnieje. Tak jak Saduceusze, którzy odrzucali zmartwychwstanie, bo nie pasowało im do ich logiki i do tego, co sami chcieli w życiu robić. Im po prostu było na rękę, żeby nie było żadnego zmartwychwstania, bo wtedy można żyć, jak się chce, bez żadnych konsekwencji. Trochę jakby mówili: "YOLO, żyjemy tylko raz, więc bierzmy z życia wszystko!"
Ale Jezus pokazuje, że to nie jest takie proste. On mówi: „Jesteście w wielkim błędzie”. I to jest chyba jeden z mocniejszych tekstów, jakie można usłyszeć. Bo ten błąd Saduceuszy to nie była tylko pomyłka logiczna. To był błąd, który wynikał z braku wiary i niezrozumienia, kim jest Bóg i jaką ma moc. Oni patrzyli na Niego jak na kogoś, kto musi się dostosować do ich ludzkich zasad, nawet do prawa lewiratu, które miało chronić ród.
A Bóg? Bóg jest poza naszymi schematami. On jest Stwórcą wszystkiego, Jego moc jest nieskończona. On jest Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba – czyli Bogiem żywych, nie umarłych. To oznacza, że ci patriarchowie, choć fizycznie nieżyjący, żyją w Nim. To jest ta obietnica życia wiecznego, którą często ignorujemy, zajęci "brainrotem" z TikToka czy gonitwą za fejmem.
Pomyślcie, ile razy my sami próbujemy ogarnąć Boga naszymi własnymi, ziemskimi kategoriami? Chcemy, żeby pasował do naszej "aury", do naszych oczekiwań, do naszych "slay" momentów. A jak coś nie pasuje, to odrzucamy, mówiąc: „No to cringe”, „to nie dla mnie”.
Wielu młodych dziś odsuwa się od Kościoła, bo brakuje im autentyczności, bo nie widzą odpowiedzi na swoje pytania, bo instytucje bywają skostniałe. Czasem mają poczucie, że wiara to tylko zestaw zakazów i nakazów, a nie relacja z Bogiem żywych. Smartfony i media społecznościowe stały się dla wielu ważniejsze niż rozmowa z Bogiem, a przecież to właśnie w Nim jest prawdziwe życie i sens.
Jezus pokazuje nam dzisiaj, że niebo to nie będzie przedłużenie naszej ziemskiej "rolki" na Insta, gdzie będziemy kontynuować nasze związki, kariery czy zbieranie "sauce". Tam będzie totalny reset, coś zupełnie nowego, coś, co przewyższa nasze wyobrażenia. Będziemy jak aniołowie. To nie znaczy, że stracimy swoją tożsamość, ale że nasze relacje, nasze bytowanie będzie na zupełnie innym, duchowym poziomie. To jest "oporowo" sztosowa perspektywa, jeśli się nad tym zastanowić.
Boże Królestwo to nie jest jakaś nudna impreza, na którą nikt nie chce iść. To jest życie w pełni, z Bogiem, który jest źródłem wszelkiej miłości i dobra. Ale żeby to ogarnąć, musimy pozbyć się naszych „delulu” myślenia, naszych ludzkich ograniczeń i zaufać Jego mocy. Musimy otworzyć się na to, że On ma dla nas coś znacznie większego, niż potrafimy sobie wyobrazić.
I tu taka historia, żeby trochę rozluźnić atmosferę, ale z konkretnym morałem. Był kiedyś taki ziomek, Janek, co to zawsze musiał mieć rację. Jak mu ktoś mówił, że coś jest białe, a on upierał się, że czarne, to potrafił pół dnia dyskutować. Pewnego razu, jego kumple, żeby go trochę sprowokować, założyli się z nim, że nie uda mu się przekonać wszystkich, że krowa to tak naprawdę... koń. Janek, pewny siebie, podszedł do jakiegoś farmera i zaczął mu tłumaczyć, że ta jego krowa to wcale nie krowa, tylko koń, tylko trochę inaczej wygląda. Farmer patrzy na niego jak na "brainrot" i mówi: "Panie, krowa to krowa, a koń to koń. Widać, że pan mało obcuje ze światem". Janek, zamiast odpuścić, zaczął wywód o genetyce, ewolucji i tym, że to tylko kwestia percepcji. Farmer tylko pokręcił głową i odszedł. Janek potem długo opowiadał kumplom, że ten farmer to po prostu "nie czai bazy" i jest "totalnym bambikiem", ale tak naprawdę, mimo jego przekonań, krowa wciąż była krową.
Moral z tej historii jest prosty: Czasem tak bardzo upieramy się przy swoich racjach, przy swoich ziemskich schematach, że nie potrafimy zobaczyć prawdy. Saduceusze upierali się przy swoim ziemskim rozumieniu małżeństwa, a Janek przy swoim "koniodyskutowaniu" o krowie. Jezus nam mówi: wyluzujcie, poszerzcie horyzonty, ogarnijcie Pismo i Bożą moc. Nie próbujcie wtłoczyć Boga w swoje małe pudełka, bo On jest nieskończenie większy i ma dla nas o wiele więcej, niż to, co możemy sobie wyobrazić na tym ziemskim padole.
Więc jaki jest ten przekaz, ta mądrość na koniec? Bóg nie jest Bogiem przeszłości, ani tylko teraźniejszości, ale Bogiem żywych – to znaczy, że On jest zawsze tu i teraz, a także w przyszłości. On ogarnia wieczność. Nasze życie nie kończy się na tym, co widzialne i namacalne. Jest coś więcej, coś mega, coś, co przewyższa nasze najśmielsze marzenia. Ale żeby to ogarnąć, potrzebujemy wiary i zaufania, a nie tylko logicznego rozumowania w oparciu o ziemskie "zasady gry". To jest jak "hard mode" życia, ale za to z "extra life" i "endless rewards" w pakiecie. Ogarniacie? Nie ograniczajmy Boga naszymi ludzkimi "spinkami" i wizjami, bo Jego plan jest zawsze "totalnie sztosowy".